11 października 2016 roku Szkoła Podstawowa im. Jana Kantego w Futomie miała zaszczyt gościć w swoich progach znanego polskiego dziennikarza Krzysztofa Ziemca, który obecnie pracuje w Telewizji Polskiej i jest jednym z prowadzących główne wydanie Wiadomości. Spotkanie z dziennikarzem poprzedziły przygotowania. Uczniowie z klas IV –VI zapoznali się bliżej z jego biografią, osiągnięciami. Opracowali także zestaw pytań, które chcieliby zadać Krzysztofowi Ziemcowi. Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem wywiadu.

 

Czy lubi pan swoją pracę?

Bardzo lubię. Gdybym nie lubił swojej pracy, to byłbym nieszczęśliwym człowiekiem. W życiu trzeba robić takie rzeczy, które dają przyjemność i satysfakcję. Dziennikarz to jest zawód z misją. Dziennikarzem zostaje ktoś, kto ma do tego powołanie. Tak jak w kapłaństwie, choć nie tylko, bo takim zawodem z powołaniem jest też nauczyciel, lekarz. Myślę, że także pisarz, dziennikarz. Wielu może być inżynierem od budowy wodociągów, czy budowy samolotów. A dziennikarz jest trochę jak ksiądz; musi mieć coś do powiedzenia. Musi mieć poczucie odpowiedniego miejsca na ziemi i misji, która została dla niego przygotowana. Ja bardzo lubię swoją pracę. Nawet jak muszę pracować wtedy, kiedy wszyscy mają wolne.

Ile już lat jest pan dziennikarzem?

Dziennikarzem jestem już prawie 25 lat.

 

A czy od dzieciństwa chciał pan zostać dziennikarzem?

Nie. Jak byłem dzieckiem, to wcale nie myślałem o tym, by zostać dziennikarzem. Dopiero później zacząłem myśleć, że może bym mógł pracować w takim miejscu jak telewizja czy radio. Ale to były bardziej moje marzenia. Coś bardzo odległego i nieosiągalnego. I wydawały się nie do zrealizowania. A jednak udało mi się.

 

Jakie ma pan hobby i co pan robi w wolnym czasie?

Z wolnym czasem to u mnie jest ciężko. Prawie nie mam wolnego czasu. Można powiedzieć, że jestem szczęściarzem, bo praca jest moim hobby. Jak już mówiłem, bardzo lubię swoją pracę i zawsze wynajduje różne rzeczy, których właściwie nie muszę robić... Tak jak na przykład to dzisiejsze spotkanie w waszej szkole, czy moja podróż w Bieszczady, gdzie jadę zbierać materiał na moją książkę. Sam sobie zadaje takie dodatkowe zadania, bo lubię spotkania z ludźmi, rozmowy z nimi. A w wolnych chwilach, gdy nic nie muszę robić, to bardzo lubię chodzić po górach, pływać, jeździć na rowerze. Ostatnio łowię ryby z moim najmłodszym dzieckiem. Na razie udało nam się złowić dwie rybki, ale dobre i to. Lubię też uprawiać ziemię, mam działkę pod Warszawą. Lubię też taką pracę ogrodniczą.

 

Jak pan dostał się do pracy w telewizji?

Nie uwierzycie mi… Dostałem się tam – jak to się mówi – z ulicy. Skończyłem szkołę, gdzie uczyłem się dziennikarstwa i dosłownie z ulicy poszedłem do radia. Dowiedziałem się, że potrzebują ludzi do pracy. Poszedłem, zapytałem i przyjęli mnie. W pracy jest tak, że jak ktoś jest dobry w tym, co robi, to ktoś starszy, bardziej doświadczony zawsze to zauważy i powie: ,,Słuchaj, podoba mi się to, co robisz. Może byś spróbował zrobić coś innego? Coś, w czym się jeszcze bardziej rozwiniesz”. Mnie spotkała taka sytuacja. Pewnego dnia przyszedł do mnie jeden pan i zapytał, czy nie chciałbym spróbować swoich sił w telewizji. Powiedziałem, że spróbuję. I stopniowo zacząłem pracować trochę w radiu, a trochę w telewizji. Przyszedł czas, że całkiem zrezygnowałem z radia. Przeniosłem się zupełnie do telewizji. Można powiedzieć, że przyszedłem tam z ulicy. Nikt mnie na siłę  tam nie ciągnął. Nie miałem też żadnych znajomości.

A czy ta trudna sytuacja, której pan doświadczył, przewartościowała pana spojrzenie na własne życie? (W 2008 roku K. Ziemiec uległ ciężkiemu wypadkowi. Ponad 70 % jego ciała uległo poparzeniu.)

Powiem szczerze, że to trudne doświadczenie nie musiało nic przewartościowywać. Wiadomo, to była dla mnie tragedia. Od tego wypadku minęło osiem lat. Ja na swojej życiowej drodze mam tyle nowych wyzwań, że zapominam o tym. Wcale nie wyparłem siłą tego wydarzenia z mojej pamięci. Gdyby ludzie mnie o to nie pytali, pewnie bym o tym nie pamiętał. Już się przyzwyczaiłem do pewnych niedogodności wynikających z tego wypadku. Człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wielu rzeczy..

Spotkanie dziennikarzem było bardzo ciekawe i pouczające. K. Ziemiec przypomniał futomskim uczniom, że każdy ma jakiś talent, który otrzymał od Boga. ważne jest, by odkryć go w sobie i pielęgnować. Ale to wymaga pracy i poświęcenia. Trzeba rozwijać talenty i zdolności. Zawsze warto to robić.